Why Glasgow?

Dostarczyłam Wam póki co sporo podstawowych informacji dotyczących aplikacji na studia brytyjskie dla studentów międzynarodowych, opisałam rodzaje zakwaterowania, więc teraz planuje odpowiedzieć na pytanie które zadano mi już wiele razy. Spośród tak wielu miast, dlaczego zdecydowałam się na Glasgow?

I supplied you with some basic information concerning the international application process for studying at British Universities, I briefly described the types of accommodation you can decide for, so now I am gonna answer the question that many people have asked me so far. Among all the cities, why did I decide to choose Glasgow?

IMG_20140923_080532.JPGIMG_2936.JPG

Dla tych którzy jeszcze nie wiedzą (co jest moją winą ponieważ miałam miliony wzlotów i upadków z blogiem) studiuje prawo i język francuski w Glasgow, jestem aktualnie na trzecim roku z czteroletnich studiów więc można powiedzieć że to już więcej niż półmetek! Odkąd pamiętam, zawsze marzyły mi się studia w angielskojęzycznym kraju. Szczerze mówiąc, opcja zrealizowania tego na innym kontynencie była nieosiągalna – choć przyznam się, że mimo tego ciągle wyobrażałam sobie studia w Stanach lub Australii. Niestety, dla przeciętnego Europejczyka koszty studiowania w tych krajach są zabójcze więc nie miałam innej opcji niż studiować w Wielkiej Brytanii. Zabrzmiało to trochę depresyjnie, ale wcale tak nie było! Wręcz przeciwnie, zawsze byłam i dalej jestem szczęśliwa z tej decyzji, ponieważ brytyjski system edukacji jest wspaniały i ceniony na całym świecie.

For those who do not know yet (it’s my fault as I had millions of ups and downs with my blog) I am studying Law and French in Glasgow, I’m doing my third year now so I’m almost there! 😉 I have always wanted to study in an English-speaking country. To be honest, it was not possible for me to realise my dream on a different continent than Europe, even though I used to regularly imagine myself going to Uni in The States or Australia. Sadly, for an average European citizen, the tuition fee costs are simply enormous so I had no other way than to go to the UK. It sounds a bit depressing, doesn’t it? But in fact I’ve been very happy about this opportunity since British education system is amazing and recognisable world widely. 

P1050127 (2).JPG

Jak pewnie wiecie z poprzednich postów, szkocki rząd pomaga studentom całkowicie bądź częściowo pokryć koszty za czesne. To był główny powód, dla którego zdecydowałam się na edukację tutaj, a nie w Anglii, mimo mojego ogromnego sentymentu do Londynu (który swoją drogą jest tak bardzo w zasięgu ręki, że mogę w nim być co chwilę… i trochę jestem haha). Szkocja należy oczywiście do Wielkiej Brytanii, jednak edukacja tutaj jest znacznie bardziej przyjazna portfelowi niż np. Manchester, Liverpool, lub inne angielskie miasto, gdzie za studia trzeba w pełni płacić. Oczywiście istnieją pożyczki studenckie, jak najbardziej, jednak pożyczki, nawet te najwspanialsze, mają to do siebie, że w którymś momencie życia trzeba je spłacić. W Glasgow ta sprawa akurat nie należy do moich zmartwień 🙂 W takim razie wyjaśniłam już kwestie wyboru kraju, pozostaje mi odpowiedzieć, dlaczego akurat to miasto? Cóż, z opowieści słyszałam, że to najbardziej ‘studenckie’ miasto na Wyspach. Może nie do końca się z tym zgadzam, ale jest masa kwestii, które zdecydowanie (według mnie) przeważają nad innymi miastami.

As you probably know from my previous posts, the Scottish Government helps the students (fully or partially) to pay the tuition fee and this is the main reason that made me come to Scotland instead of England (regardless of my love to London). It is still a part of Great Britain, however if you were to study in Manchester or Liverpool or any other English city, you would have to pay normally for your education. Ok, the country issue is sorted now. But why Glasgow? Well, it has a reputation of the most student- friendly city in the United Kingdom. I am not sure whether to agree with that, but there are certainly many aspects that I adore in here.

1. Uniwersytety. W Glasgow znajdziemy kilka szkół, które są stosunkowo wysoko w światowych rankingach uniwersytetów, takich jak np. Glasgow Uni (trzeci najstarszy anglojęzyczny uniwersytety na świecie), Strathclyde czy Caledonian. Oprócz tego nie brakuje tutaj także genialnych college’y np. City of Glasgow College. W związku z tą różnorodnością można wybrać swój wymarzony kierunek, ponieważ uniwersytety oferują studia inżynierskie, prawnicze, edukację, biznes, medycynę, farmację, chemię, aktorstwo, muzykę, gastronomię, modę! Wszystko! (Jeśli chodzi o modę, to jednak bardziej w tym przypadku polecałabym Edynburg, szczególnie University of Edinburgh, na którym studiował, pewnie wielu miłośnikom mody znany, Jakub Bartnik, projektant i zwycięzca pierwszej polskiej edycji Project Runway, czy Christopher Kane)

Universities. There is a variety of great Universities that are relatively high in the world rankings. You can study whatever you wish because each of them does plenty of courses for future engineers, lawyers, teachers, doctors, actors, musicians etc. There are plenty of collages too!

2. Ludzie. Są bardzo otwarci, tolerancyjni, jako student możesz czuć się tu anonimowo. Oczywiście do momentu, w którym poznajesz nowych przyjaciół. Ale generalizując, nikt nie zwróci na ciebie uwagi, jeśli wyróżniasz się spośród tłumu chodząc po mieście piżamie.

People are very tolerant, students are anonymous! Obviously, the anonymity lasts until the moment they start to get to know each other. But generally speaking, no one would pay attention if you go out wearing slippers during the winter.

3. Jest tu dużo siłowni, więc można schować się na długo przed deszczem haha

There are many gyms, so you can spend your time squatting when it’s rainy.

4. Jest dużo połączeń lotniczych do Polski, więc można wracać do domu dość często.

There are many flights to Poland, my country, so I can go back home quite often.

5. Mieszkańcy Glasgow są bardzo przyjaźni i pomocni. Wiele razy, gdy się zgubiłam i pytałam kogoś o drogę, ludzie potrafili zaprowadzić mnie do tego miejsca nawet jeśli sami byli spóźnieni do pracy. Magia!

Glaswegians are very kind and friendly. Whenever you need help, they would be there for you, whenever you’re lost, they would find a way you are looking for even when they are already late to work.

6. Architektura. Miasto łączy w sobie nowoczesną i starą architekturę, co ma swoich miłośników i przeciwników. Ja osobiście to uwielbiam, sprawia, że wygląda oryginalnie i ciekawie. Pomijając architekturę powiedziałabym, że jest to miasto raczej nowoczesne, ponieważ są to liczne kluby, kina, muzea, bary, galerie, sklepy, centra naukowe. Przy dobrej organizacji, ciężko się nudzić.

The city combines both modern and old architecture which has its opponents and supporter. I am the supporter, ha! In general, entertainment- wise I would say it is rather modern and very developed. It is hard to be bored here because the city never sleeps and there is so much going on.

7. Najważniejsze… jest tu ponad 3000 restauracji co sprawia, że łakomczuchy czują się jak w raju. Tak naprawdę dlatego wybrałam studia w Glasgow haha

There are roughly 3000 restaurants which makes Glasgow food- lovers friendly haha

P1040275.JPGP1040307.JPGP1040598.JPGP1050692.JPGP1050849.JPG

W następnym poście o studiach w UK szykuję dzień z życia na uczelni więc zaglądajcie jeśli chcecie zobaczyć troszkę mojej rzeczywistości.

Next post coming up is gonna be about a typical day at Uni so if you want to see a bit of my reality,visit me next week.

 

Gdzie mam mieszkać?

Kiedy wyprowadzasz się z gniazdka rodzinnego, jesteś zmuszony do przyspieszonego procesu dojrzewania. Kiedy wyprowadzasz się z domu i zarazem z kraju, jesteś zmuszony dojrzeć 10 razy szybciej. Kiedy wyprowadzasz się i z domu i z kraju, a przy tym nie masz pomocy nikogo kto w danym miejscu poprowadzi Cię za rękę, pomoże znaleźć mieszkanie, zaprowadzi do ubezpieczalni, przetłumaczy Ci słownictwo medyczne podczas pierwszej poważniejszej wizyty u lekarza- nie masz czasu na dojrzewanie. Musisz z dnia na dzień dodać sobie 10 lat i wziąć się w garść.

Początki są trudne dla każdego, ale z coraz większej perspektywy czasu widzę jak wielkie korzyści niesie za sobą tak przyśpieszona lekcja odpowiedzialności i dorosłości. Jak to wyglądało w moim przypadku? Wszystko zdawało się być dość dramatycznie lecz aktualnie wyprowadzka z domu to mój stały temat żartów na spo
tkaniach rodzinnych! 🙂

Czy mam jakieś porady na dobry, spokojny i bezpieczny początek? Oczywiście, że tak:

Jeżeli planujecie przeprowadzkę za granicę, zorganizujcie się lepiej niż do wyjazdu na wakacje! Pół żartem pół serio. Na chwilę obecną moje wczasy organizowane są na tip top, wiem gdzie będę nocowała, jakie są najlepsze restauracje w okolicy, kiedy rezerwować loty, znam wszystkie atrakcje turystyczne. Ale przyszło mi to z czasem…..

Wyjazd na studia wyglądał nieco inaczej. Teoretyczny egzamin z obyczajów brytyjskich i tego ‘co w trawie piszczy’ zdałam na piątke, ale W OGÓLE mi się to nie przydało. W praktyce, gdyby nie łut szczęścia, moja przygoda skończyłaby się jeszcze zanim miała realną szansę się rozpocząć. Wyjechałam do Glasgow z wspierającym chłopakiem i ukochaną przyjaciółką, więc pewnie zakładacie, że miałam z górki. Oczywiście nie zgodzę się. Każde z nas dopiero co skończyło liceum, było zagubione, uzależnione od rodziców i nie wiedziało czym są prawdziwe obowiązki. Aby zminimalizować koszta, postanowiliśmy spędzić jedynie tydzień (!!) w hotelu, zakładając znalezienie mieszkania w tak krótkim czasie. Teraz wiem, że nie było to zbyt mądre i dobrze rozegrane, wtedy jednak wydawało mi się, że tydzień to cała wieczność!

Pierwsze dni spędziliśmy na korzystaniu z hotelowego wifi w celu znalezienia ciekawych mieszkań (dodatkowych- robiliśmy to w końcu jeszcze w Polsce) oraz błądzeniu po mieście w poszukiwaniu agencji, które nigdy nie dysponowały ofertami dostosowanymi do studenckiego budżetu. Nie mieliśmy stałego dostępu do Internetu co strasznie utrudniało życie, choćby dlatego, że każdy właściciel mieszkania prosił o kontakt mailowy. Pieniądze rozchodziły się w mgnieniu oka przez tysiące wykonanych telefonów (nikt z nas na samym początku nie miał przecież jeszcze normalnej taryfy komórkowej), masę biletów telekomunikacyjnych dookoła miasta. Frustracja i nerwy ciągle rosły. W rezultacie do piątego dnia pobytu w hotelu nie mieliśmy zupełnie nic, nie wiedzieliśmy, która część miasta byłaby najodpowiedniejsza, jaka wysykość czynszu jest duża, jaka mała, na co zwrócić uwagę przy wyborze mieszkania, jak nie dać się oszukać, co powinno zawierać się w umowie. Szóstego dnia, czyli dokładnie przed ostatniej doby posiadania dachu (hotelowego) nad głową, mieliśmy zaaranżowane dwa oglądania mieszkań, które desperacko postanowiliśmy “brać bez względu na wszystko”! Przed żadnym z nich niestety nie czekał na nas agent. Na jego miejsce jednak z reguły przychodziła brytyjska ulewa, mająca na celu przepędzić nas spowrotem do Polski. Generalnie to był moment, w którym nasza przygoda powinna dobiegać końca ale szczęście w postaci pana P. i jego nieruchomości spadło na nas z nieba tak nagle jak wcześniej robił to deszcz. Następnego dnia zaproponawał nam on mieszkanie, w którym zostaliśmy całe pół roku. Mimo, że wspominam to wszystko z ogromnym śmiechem, szczerze nie polecam takiego scenariusza.

Dlatego zanim wylecisz, zdecyduj się na opcje, która najbardziej Ci odpowiada.

  1. Akademik
  2. Mieszkania od osób prywatnych
  3. Mieszkania od agencji

Od zawsze praktykowałam opcję trzecią gdyż pozostałych nie do końca uznaję. Akademiki są drogie. Paradoksalnie droższe niż mieszkania. Ceny standardowych akademików zaczynją się od 400 £ za miesiąc, przy czym godzicie się na malusieńki pokoik, wspólną kuchnię, łazienkę oraz niekończącą się imprezę. Nie brzmi zniechęcająco? Bo nie jest to wcale koszmar. Tutejsze akademiki z pewnością są ładniejsze niż w Polsce, jest to zdecydowanie najlepsze rozwiązanie dla osób planujących wyjazd w pojedynkę, gdyż nie wymaga załatwiania tak wielu spraw jak pozostałe dwie opcje:) Są tu także ‘luxury student accommodations‘ których ceny zaczynają się  od 650£ za miesiąc, ale do dyspozycji macie piękne kawalerki, siłownię i coś na wzór kina. Ta opcja jest naprawdę kusząca, jednak ceny niestety mogą dać w kość. Osobiście uważam, że zważywszy na cenę wszelkiego rodzaju akademików, która jest porównywalna do cen mieszkań, lepiej wybrać po prostu falt lub wynająć pokój.

Z drugiej strony są także mieszkania od prywatnych landlordów. Tego typy oferty znajdziecie najczęściej na gumtree lub polskich serwisach typu emito. Nie jestem jednak tego zwolenniczką, ponieważ znam wiele osób, które dały się zwieść zawodowym oszustom przez co wpadły w kłopoty finansowe oraz skończyły na ulicy. Dlatego moim zdaniem najlepszą i najbezpieczniejszą metodą wynajmu jest zgłoszenie się do agencji nieruchomości, która chętnie pomoże w poszukiwaniach. Duża część agencji nie pobiera opłat za tego rodzaju usługi, dlatego szczególnie polecam taką opcję. Jednak przy pierwszym mieszkaniu może być to problematyczne, ponieważ sporo agencji żąda od lokatorów: referencji od poprzedniego właściciela, referencji z pracy, rachunków, wyciągów z banku, potwierdzenia poprzedniego zamieszkania (brytyjskiego) a ciężko zgromadzić te wszytskie dokumenty jeśli dopiero przyjechaliśmy do kraju. Nie martwcie się jednak, nie jest to niemożliwe, skoro mi się udało to i wy znajdziecie agencję z wyrozumiałymi pracownikami 🙂 Moimi ulubionym stronami (i zaufanymi!) z ofertami mieszkań są: s1homes, zooplarightmove

Ceny zależą od lokalizacji, ilości sypialni, podatku miejskiego tzw. council tax (ale spokojnie, jako studenci nie musimy tego płacić :D), tego czy mieszkanie jest umeblowane czy nie oraz od EPC rating’u czyli skali wydajności prądu w mieszkaniu z czego A+ jest klasą najlepszą a F najsłabszą. Przekłada się to także na rachunki za prąd, więc warto mieć ten fakt na uwadze.  W Glasgow i Edynburgu przyzwoite 2 bedroom flat można wynająć już od 450-500 £ więc przy podziale kwoty na lokatorów, nie jest to kosmiczna cena. W Anglii koszta będą lekko wyższe, od 550 £ w górę; w Londynie rzekłabym, że absurdalnie wyższe (ok. 900  £ to minimum).

Życzę wytrwałości w szukaniu !

Mr. Personal Statement

Tak jak wspominałam wcześniej, ten post poświęcony będzie personal statement.

Niektórzy pytali mnie czy jest to faktycznie ważny etap aplikacji? Stanowcze TAK. O ile nie najważniejszy! Może on odgórnie zadecydować o Waszym losie. Potrafi skazać Was na sukces, porażkę lub po prostu postawić przy Waszej kandydaturze znak zapytania.Co to oznacza w praktyce?

  1. Sukces oznacza unconditional offer (uniwersytet bez żadnych warunków przyjmuje Was na studia, wystarczy się spakować, wow!)
  1. Porażka oznacza declined offer (niestety to definitywne wykluczenie z kierunku)
  1. Znak zapytania- conditional offer (uczelnia daje Wam propozycje studiowania na określonych warunkach, tj. przeważnie matura zdana na konkretnym poziomie + nierzadko egzamin językowy- przeważnie IELTS. Większość szkol oczekuje w tej kwestii przeciętnie wyniku wahającego się od 5.0- choć niestety taki wymóg widziałam tylko raz w życiu, do 6.5, czasem 7)

Jeżeli spodobała Wam się opcja pierwsza- unconditional offer, czyli przyjmowanie uczniów bez weryfikacji ich wyników z matury, w dodatku przed oficjalnym terminem, niestety musze Was zasmucić. Owszem, czasem się to zdarza. Jednak słyszałam o trzech takich sytuacjach, z czego każda z osób, które tego doświadczyły studiuje kierunki pokroju: muzyka, dziennikarstwo, sztuka. Co więcej, w takich sytuacjach ciągle konieczny jest „interview”, który z reguły odbywa się w formie rozmowy przez Skype, ewentualnie, w razie możliwości, na żywo. Dlatego jeśli Wasz kierunek ma niestandardowy charakter, możecie liczyć na taki „cud”, jednak w przeciwnym razie sugeruje zapomnieć, że taka opcja w ogóle istnieje. Sorry

Okej, jak więc się zabrać za personal statement?

Chyba nie ma złotego środka. Limit znaków to 4 tysiące, czyli 47 linijek tekstu (w procesie aplikacji macie to przeliczanie na stronie UCAS’a). Z rozmaitych przyczyn pisałam już takich listów kilka i mogę Wam szczerze powiedzieć, że ani razu nie trzymałam się sztywno wytycznych. Rekrutujący otrzymują miliony takich listów, gdyby wszystkie były na jedno kopyto chyba nikt nie podejmowałby się czytania ich. Jednak mimo, że trzeba się w jakiś sposób wyróżnić, są rzeczy które musicie zawrzeć w Waszym liście. Są to obowiązkowo:

  • Dlaczego aplikujcie na ten kierunek? (Broń Was Panie wspominać tu nazwę jakiejkolwiek uczelni, którą wybraliście! Aplikacja jest w końcu rozsyłana do wszystkich szkól z Waszych pięciu wyborów!) Czy macie w związku z tym jakieś zainteresowania, czy robiliście coś spokrewnionego z kierunkiem w liceum?
  • Dlaczego pasujecie do tego kierunku? Wymieniacie tutaj umiejętności które wg. Was przydadzą Wam się na studiach danej dziedziny- doświadczenie (zarówno zawodowe jak i wolontariat), osiągniecia (konkursy, pokazy, itd.)
  • Dlaczego chcecie studiować w UK?
  • Jaki jest Wasz poziom angielskiego? Jak się go uczycie? Warto wspomnieć o ewentualnych kursach, egzaminach, certyfikatach czy nawet podróżach.
  • Dlaczego wolicie studiować za granica niż we własnym kraju? (oh, well)

personal-statement-timeline
Reszta to Wasza inwencja twórcza, starajcie się pisać od serca, nie kopiujcie w żadnym przypadku zdań gotowych personali z Internetu! W UK naprawdę systemy antyplagiatowe działają fenomenalnie i jeżeli ktoś zauważy podobieństwo miedzy Waszą a istniejącą już online wypowiedzią, możecie zostać wykluczeni z procesu aplikacji (to samo jest później na studiach, plagiat dopuszczalny jest do 10% w esejach powyżej 1.5 tys słów, wiec jeżeli przekroczycie limit, a nie jest to trudne, możecie nie zaliczyć danej pracy). Ubogie słownictwo, podstawowe konstrukcje gramatyczne, nie mówiąc już o błędach, automatycznie przekreślą Wasze szanse przejścia dalej. Dlatego zawsze warto dać komuś swój list do sprawdzenia.

Jako international student wypada również wspomnieć:

Słyszałam plotki o np. Aberdeen w Szkocji oraz o London School of Economics, że aby w ogóle być rozważanym na te miejsca, należy wspomnieć cos o przodkach/ rodzinie/ znajomych, którzy ukończyli daną szkołę… A co jeżeli nie macie do tego podstaw? Nie mam pojęcia haha. Jednak to tylko plotki, z reguły personal  statement wyrażający szczere pragnienie studiowania tu może zdziałać więcej niż dziadek będący prymusem na wydziale medycyny w latach sześćdziesiątych.

Co ciekawe, Brytyjczycy wierzą w to, że ludzie decydujący się na wyższą edukacje są ukierunkowani na konkretną ścieżkę kariery. Młodzi ludzie nie są tutaj zapaleni do studiowania, nie ma wiec takiego stereotypu jak w Polsce, że „po liceum idzie się na studia”. Nie, nie, nie. Stąd też według wyższych instytucji, osoby wybierające taką drogę, wiedzą dokładnie co chciałby studiować. I tutaj w kwestii personal statement pojawiają się lekkie schodki. Pomimo maksymalnej ilości kierunków dozwolonych w aplikacji, możecie napisać tylko jeden statement. Powinien więc być on dopasowany do każdego wyboru i skupiony na konkretnej dziedzinie. Przykładowo: nie możesz zaaplikować jednocześnie na medycynę, inżynierię i angielski, ponieważ nie istnieje dobry sposób na napisanie listu, w którym mówisz, że zawsze chciałeś studiować te trzy kierunki. Słyszałam kiedyś takie zdanie od wykładowców w trakcie zwyklej pogawędki, że tego rodzaju listy piszą kandydaci „rozchwiani emocjonalnie”, których odrzuca się na samym wstępie. Nie chcemy być w ich gronie, prawda?

Początkowo bardzo to krytykowałam, ale aktualnie widzę w tym sporo sensu. Jeżeli nie jesteście pewni co chcecie studiować- weźcie gap year, przemyślcie swoja decyzje, nie idźcie za tłumem! Dopiero świadomy wybór powinien skłonić Was do brania się za studia, szczególnie tutaj.

Podrzucam link do strony, na której znaleźć można wiele przykładowych personal statements do chyba każdego istniejącego kierunku świata. Proszę jednak, żebyście po przeczytaniu choćby jednego, od razu go wyłączyli. To ma Was ukierunkować, a nie wykonać za Was cala robotę 😉 Osoby rekrutujące naprawdę mogą Was na tym złapać.

https://www.studential.com/university/applying/UCAS-application-guide/personal-statement-examples/subjects

Mam nadzieje, że łatwiej będzie Wam się teraz zabrać za pisanie. To powinna być forma próby językowej, przeanalizowania poniekąd swojego życia i podsumowania tego, czym możecie się pochwalić, tego z czego jesteście dumni. I oczywiście to niezła zabawa! Jeśli podejdziecie do tematu odpowiednio wcześniej (nie jak np. ja 12h przed deadlinem) z pewnością napiszecie super błyskotliwy list motywujący!

W takim razie… Have fun with it ! :))

 

Aplikowanie na studia!

Zdecydowaliście się na studia za granicą? To świetnie! Ale jak się za to wszystko zabrać? Jak uporać się z nieznanymi stronami internetowymi, na których będą rozgrywać się nasze losy? Przeraża? A nie powinno, bo cały ten proces to bułka z masłem, easy peasy!

Z pomocą nadciąga do Was UCAS, najlepszy i najbardziej powszechny serwis służący do aplikacji na studia brytyjskie. Za tą tajemniczą nazwą stoi Univerhttps://www.ucas.com/sites/all/themes/ucas/logo.pngsity and Colleges Admissions Services. Zawiera się tu baza danych wszystkich uniwersytetów oraz potencjalnych kandydatów na każdy możliwy kierunek proponowany przez uczelnie wyższe Wielkiej Brytanii.

Aplikacja to naprawde nieskomplikowany i dość przystępny cenowo proces. Rejestracja umożliwia Wam wybór od jednego do pięciu kierunków na dowolnym uniwersytecie, w cenach wahający się od 11£ (za jeden kierunek) do 25 £ (za więcej niż jeden a maksymalnie 5 kierunków). Bardzo jednak odradzam pierwszą opcję, bo to istny strzał w kolano – studia w Wielkiej Brytanii są na tyle popularne, że naprawdę bardzo ciężko jest dostać miejsce, więc z pewnością lepiej dopłacić parę złotych i mieć większą szansę na spełnienie swoich marzeń.

Do aplikacji potrzebne będą Wam:

  • Referencje osoby, która potrafi pięknym angielskim rzucić jasne światło na Waszą kandydaturę;
  • Określenie sposobu płatności za studia – tym jednak zbytnio się nie martwcie, Znalezione obrazy dla zapytania saas logoponieważ na aktualnym etapie nie musicie jeszcze zrobić nic poza wyborem tej oto metody. Jeżeli wybieracie się do Szkocji, zaznaczacie SAAS, czyli organizację rządową, która ‘chętnie i w podskokach’ opłaci Wasze czesne, w związku z czym nie będziecie musieli wydawać na nie majątku;
  • Personał statement (czyli list motywacyjny, w którym uzasadnijcie wybór danego kierunku, opiszecie pokrótce swoją osobę, wspomnicie ewentualne doświadczenie i umiejętności mogące przydać się na studiach. Więcej na tej temat napisze kolejnym razem, ponieważ według mnie to najważniejszy i kluczowy element całej aplikacji, mogący zadecydować o waszych losach).
  • Oczywiście wyniki z matury i wymaganych egzaminów językowych

W związku z tym wielu z Was pytało mnie o wymagania maturalne.

Otóż niestety nie ma na to jednej odpowiedzi. Z moich obserwacji wynika, ze ludzie zaczęli mieć tendencje do generalizowania wymagań w przedziale 70-80% z matur na poziomie rozszerzonym. Ale nie słuchajcie tego proszę! (nie mowie tu jednak, że taki scenariusz jest możliwy) Pamiętajcie, że dopóki informacja nie płynie bezpośrednio z biura rekrutacji uniwersytetu, nie macie pewności czy jest prawdziwa! Dlatego sposób zaś jest prosty:

Aby dowiedzieć się jakie wymagania są na konkretny kierunek:

szukamy strony wymarzonej uczelni znajdujemy zakładkę z wydziałem, który nas interesuje szukamy danych kontaktowych → piszemy maila z zapytaniem o „entry requirements for Polish students”.

Nie martwcie się, tempo odpisywania uczelni jest zaskakująco szybkie 😉 Z reguły dla studentów zza morza uniwersytety narzucają także wymagania językowe w postaci zdania egzaminów typu ILTS czy TOEFL. Jednak tutaj też progu nie można oscylować, bo to również kwestia indywidualna u poszczególnych szkól.

Termin aplikacji to niezmiennie 15 stycznia każdego roku i pod żadnym pozorem nie można tego terminu przegapić. Uwaga! Są jednak kierunki takie jak medycyna czy farmacja, na które termin składania aplikacji kończy się wcześniej (bodajże w październiku). Dlatego jeśli myślicie o takiej ścieżce kariery, upewnijcie się że jesteście na bieżąco z deadlinami 🙂

To chyba wszystko na dobry początek, nie taki diabeł straszny, prawda?
Milego dnia!