Gdzie mam mieszkać?

Kiedy wyprowadzasz się z gniazdka rodzinnego, jesteś zmuszony do przyspieszonego procesu dojrzewania. Kiedy wyprowadzasz się z domu i zarazem z kraju, jesteś zmuszony dojrzeć 10 razy szybciej. Kiedy wyprowadzasz się i z domu i z kraju, a przy tym nie masz pomocy nikogo kto w danym miejscu poprowadzi Cię za rękę, pomoże znaleźć mieszkanie, zaprowadzi do ubezpieczalni, przetłumaczy Ci słownictwo medyczne podczas pierwszej poważniejszej wizyty u lekarza- nie masz czasu na dojrzewanie. Musisz z dnia na dzień dodać sobie 10 lat i wziąć się w garść.

Początki są trudne dla każdego, ale z coraz większej perspektywy czasu widzę jak wielkie korzyści niesie za sobą tak przyśpieszona lekcja odpowiedzialności i dorosłości. Jak to wyglądało w moim przypadku? Wszystko zdawało się być dość dramatycznie lecz aktualnie wyprowadzka z domu to mój stały temat żartów na spo
tkaniach rodzinnych! 🙂

Czy mam jakieś porady na dobry, spokojny i bezpieczny początek? Oczywiście, że tak:

Jeżeli planujecie przeprowadzkę za granicę, zorganizujcie się lepiej niż do wyjazdu na wakacje! Pół żartem pół serio. Na chwilę obecną moje wczasy organizowane są na tip top, wiem gdzie będę nocowała, jakie są najlepsze restauracje w okolicy, kiedy rezerwować loty, znam wszystkie atrakcje turystyczne. Ale przyszło mi to z czasem…..

Wyjazd na studia wyglądał nieco inaczej. Teoretyczny egzamin z obyczajów brytyjskich i tego ‘co w trawie piszczy’ zdałam na piątke, ale W OGÓLE mi się to nie przydało. W praktyce, gdyby nie łut szczęścia, moja przygoda skończyłaby się jeszcze zanim miała realną szansę się rozpocząć. Wyjechałam do Glasgow z wspierającym chłopakiem i ukochaną przyjaciółką, więc pewnie zakładacie, że miałam z górki. Oczywiście nie zgodzę się. Każde z nas dopiero co skończyło liceum, było zagubione, uzależnione od rodziców i nie wiedziało czym są prawdziwe obowiązki. Aby zminimalizować koszta, postanowiliśmy spędzić jedynie tydzień (!!) w hotelu, zakładając znalezienie mieszkania w tak krótkim czasie. Teraz wiem, że nie było to zbyt mądre i dobrze rozegrane, wtedy jednak wydawało mi się, że tydzień to cała wieczność!

Pierwsze dni spędziliśmy na korzystaniu z hotelowego wifi w celu znalezienia ciekawych mieszkań (dodatkowych- robiliśmy to w końcu jeszcze w Polsce) oraz błądzeniu po mieście w poszukiwaniu agencji, które nigdy nie dysponowały ofertami dostosowanymi do studenckiego budżetu. Nie mieliśmy stałego dostępu do Internetu co strasznie utrudniało życie, choćby dlatego, że każdy właściciel mieszkania prosił o kontakt mailowy. Pieniądze rozchodziły się w mgnieniu oka przez tysiące wykonanych telefonów (nikt z nas na samym początku nie miał przecież jeszcze normalnej taryfy komórkowej), masę biletów telekomunikacyjnych dookoła miasta. Frustracja i nerwy ciągle rosły. W rezultacie do piątego dnia pobytu w hotelu nie mieliśmy zupełnie nic, nie wiedzieliśmy, która część miasta byłaby najodpowiedniejsza, jaka wysykość czynszu jest duża, jaka mała, na co zwrócić uwagę przy wyborze mieszkania, jak nie dać się oszukać, co powinno zawierać się w umowie. Szóstego dnia, czyli dokładnie przed ostatniej doby posiadania dachu (hotelowego) nad głową, mieliśmy zaaranżowane dwa oglądania mieszkań, które desperacko postanowiliśmy “brać bez względu na wszystko”! Przed żadnym z nich niestety nie czekał na nas agent. Na jego miejsce jednak z reguły przychodziła brytyjska ulewa, mająca na celu przepędzić nas spowrotem do Polski. Generalnie to był moment, w którym nasza przygoda powinna dobiegać końca ale szczęście w postaci pana P. i jego nieruchomości spadło na nas z nieba tak nagle jak wcześniej robił to deszcz. Następnego dnia zaproponawał nam on mieszkanie, w którym zostaliśmy całe pół roku. Mimo, że wspominam to wszystko z ogromnym śmiechem, szczerze nie polecam takiego scenariusza.

Dlatego zanim wylecisz, zdecyduj się na opcje, która najbardziej Ci odpowiada.

  1. Akademik
  2. Mieszkania od osób prywatnych
  3. Mieszkania od agencji

Od zawsze praktykowałam opcję trzecią gdyż pozostałych nie do końca uznaję. Akademiki są drogie. Paradoksalnie droższe niż mieszkania. Ceny standardowych akademików zaczynją się od 400 £ za miesiąc, przy czym godzicie się na malusieńki pokoik, wspólną kuchnię, łazienkę oraz niekończącą się imprezę. Nie brzmi zniechęcająco? Bo nie jest to wcale koszmar. Tutejsze akademiki z pewnością są ładniejsze niż w Polsce, jest to zdecydowanie najlepsze rozwiązanie dla osób planujących wyjazd w pojedynkę, gdyż nie wymaga załatwiania tak wielu spraw jak pozostałe dwie opcje:) Są tu także ‘luxury student accommodations‘ których ceny zaczynają się  od 650£ za miesiąc, ale do dyspozycji macie piękne kawalerki, siłownię i coś na wzór kina. Ta opcja jest naprawdę kusząca, jednak ceny niestety mogą dać w kość. Osobiście uważam, że zważywszy na cenę wszelkiego rodzaju akademików, która jest porównywalna do cen mieszkań, lepiej wybrać po prostu falt lub wynająć pokój.

Z drugiej strony są także mieszkania od prywatnych landlordów. Tego typy oferty znajdziecie najczęściej na gumtree lub polskich serwisach typu emito. Nie jestem jednak tego zwolenniczką, ponieważ znam wiele osób, które dały się zwieść zawodowym oszustom przez co wpadły w kłopoty finansowe oraz skończyły na ulicy. Dlatego moim zdaniem najlepszą i najbezpieczniejszą metodą wynajmu jest zgłoszenie się do agencji nieruchomości, która chętnie pomoże w poszukiwaniach. Duża część agencji nie pobiera opłat za tego rodzaju usługi, dlatego szczególnie polecam taką opcję. Jednak przy pierwszym mieszkaniu może być to problematyczne, ponieważ sporo agencji żąda od lokatorów: referencji od poprzedniego właściciela, referencji z pracy, rachunków, wyciągów z banku, potwierdzenia poprzedniego zamieszkania (brytyjskiego) a ciężko zgromadzić te wszytskie dokumenty jeśli dopiero przyjechaliśmy do kraju. Nie martwcie się jednak, nie jest to niemożliwe, skoro mi się udało to i wy znajdziecie agencję z wyrozumiałymi pracownikami 🙂 Moimi ulubionym stronami (i zaufanymi!) z ofertami mieszkań są: s1homes, zooplarightmove

Ceny zależą od lokalizacji, ilości sypialni, podatku miejskiego tzw. council tax (ale spokojnie, jako studenci nie musimy tego płacić :D), tego czy mieszkanie jest umeblowane czy nie oraz od EPC rating’u czyli skali wydajności prądu w mieszkaniu z czego A+ jest klasą najlepszą a F najsłabszą. Przekłada się to także na rachunki za prąd, więc warto mieć ten fakt na uwadze.  W Glasgow i Edynburgu przyzwoite 2 bedroom flat można wynająć już od 450-500 £ więc przy podziale kwoty na lokatorów, nie jest to kosmiczna cena. W Anglii koszta będą lekko wyższe, od 550 £ w górę; w Londynie rzekłabym, że absurdalnie wyższe (ok. 900  £ to minimum).

Życzę wytrwałości w szukaniu !

2 thoughts on “Gdzie mam mieszkać?

  1. W Glasgow ceny mieszkń są o niebo tańsze niż w Edynburgu. Nie ma opcji dwupokojowego mieszkania za £450-500. Liczyć trzeba raczej na ok.£700 minimum.

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s